Będzie mi miło, jeśli zechcecie skomentować wpis i podzielić się refleksją na jego temat.
Oczywiście komentarze proszę umieszczać pod aktualnym postem. Nie zobaczę komentarza umieszczonego pod postem sprzed kilku lat, a nawet miesięcy. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medaliki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medaliki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 czerwca 2019

DOMINIKANIE W POLSCE

        Ciekawy medalik nie musi pochodzić z dawnych wieków.  Chcę Wam dziś przedstawić medalik wybity w 1972 r.  Zwykły aluminiowy medalik z jakże ciekawą historią.

zdj. Krzysztof




      Na awersie napis DOMINIKANIE 1222 - 1972, nawiązuje do jubileuszu 750 lecia przybycia Dominikanów do Polski.  Na tejże stronie widnieje wizerunek św. Jacka Odrowąża w półpostaci z monstrancją i figurą Matki Boskiej. Wizerunek nawiązuje do wydarzeń związanych z najazdem tatarskim, a jednocześnie przypomina, że to św. Jacek był pierwszym dominikaninem i założycielem zakonu w Polsce .
          Rewers przedstawia relikwiarz Drzewa Krzyża, który przechowywany był w lubelskim klasztorze OO. Dominikanów przez setki lat, aż do zuchwałej kradzieży w 1991r. Sprawy nigdy nie rozwikłano. Cenna relikwia została być może bezpowrotnie utracona.  Liczono, że po przedawnieniu się sprawy o kradzież (2016 r.) , być może któryś ze złodziei da znać, gdzie relikwię ukryto, po tym, jak się okazało, że relikwiarz nie jest złoty, a nie ma nadziei, że znajdzie się na nią kupiec.

czwartek, 23 maja 2019

MEDALIKI Z BŁĘDAMI

          Z pewnością wiele osób wie, że dla kolekcjonerów niektórych przedmiotów np. numizmatów czy znaczków pocztowych, okazy z błędem to rarytasy. Rzadko trafiały do obiegu, były niszczone już na etapie drukarni czy mennicy i dlatego jest ich bardzo mało.
I choć dla mnie medalik z błędem nie stanowi szczególnej wartości, bo o inne wartości tu chodzi, to jest ciekawostką. 
Błędy powstawały w bardzo różny sposób, zwykle na etapie projektowania stempla, przez nieuwagę lub nieznajomość języka. 

Medalik kolegi Krzysztofa z błędem w nazwie Częstochowska CRESTOCKOUSKA

Np. w Katalogu Rewolińskiego w części poświęconej medalikom MB Częstochowskiej znajdziemy medaliki z błędami.
nr. 84 - S.M. CESTOHAV
nr. 87 - B.V. CZESTOKOV IN REG POL
nr. 88 - S.V. CZESTOKOVEN REG POL
nr. 89 - B.V. CZESTOKOVIEN IN REG POL

         Błędy te mogły wyniknąć stąd, że medaliki były wybijane poza Polską, a np. w j. francuskim C czytamy jak K, a H jest bezgłośne czyli się go nie wymawia.  ( np. piszemy Honore de Balzac, a czytamy Onore de Balzak)

 Pisałam już o bitym w Rosji medaliku ze św. Alfonsem Liguri z takim napisem 

S. AIPONSIR  MODI S.Z. NAMI   powinno być S. ALFONSIE MÓDL S.Z. NAMI

użyto zamiast drukowanej litery L literę pisaną, być może zamiast  F miało być PH, no i na końcu E a nie R

      Czasem błąd jest zamierzony i zwykle może chodzić o kwestie pieniężne. W poście z 19 grudnia 2019 "Kilka ciekawostek" pokazałam medalik z MB Licheńską oferujący odpust przyznany jakoby przez papieża Piusa VII w 1823 r. ( rok śmierci papieża) dla nieistniejącej jeszcze świątyni. Zbudowanej w 1852 r i konsekrowanej w 1857.

           Ostatnio dostałam w prezencie od kolegi Łukasza kilka medalików współczesnych  z MB Niepokalaną (tzw. Cudowny medalik). Medaliki są źle wybite, niektóre mają zamiast rysów twarzy Maryi krzyżyk. Zdjęcia Ł. T.


         Na ostatnim zdjęciu wyraźnie widać te błędy. Nie mam pojęcia jak powstały. Dotąd sądziłam, że monopol na wybijanie tego typu medalików mają zakonnicy z Niepokalanowa. Kiedyś robili to na ręcznych maszynach.

(autor zdjęcia nieznany)
     Być może dziś robi się na maszynie sterowanej komputerem i o pomyłki nietrudno.

         Natomiast wszelkie "teorie  spiskowe" na temat złych mocy uważam za niepoważne. I chyba niebezpieczne. Nie żyjemy w średniowieczu, wiara w zabobony z punktu widzenia chrześcijaństwa już sama w sobie jest grzechem. Błędy zdarzają się wszędzie, czasem wypływają z nieświadomości, czasem z chciwości, a czasem ze zwykłego niedopatrzenia czy niedbalstwa.

niedziela, 22 kwietnia 2018

DARY PANI JOLANTY

         Pisałam już nie raz, że moja kolekcja składa się w większości z medalików podarowanych mi przez rodzinę, przyjaciół i znajomych, a czasem zupełnie nieznajomych. Jakiś czas temu zostałam obdarowana przez niezwykle sympatyczną panią Jolantę L., która odwiedzając mój lalkowy blog, zajrzała też na "W kręgu sacrum" . Postanowiła podarować mi dewocjonalia należące kiedyś do członków jej rodziny. Małą książeczkę do nabożeństwa, różańce i kilka medalików.


         Wśród nich znajdowały się także ciekawostki.
To Szkaplerz Częstochowski z lat 20-30tych ubiegłego wieku, wykonany w Lyonie, w słynnej firmie Penin - Poncet.  O firmie już wspominałam w poście o sygnaturach.


Z tego samego okresu medalik Matki Boskiej Saletyńskiej, myślę, że również wykonany we Francji, z racji kolorowego szkiełka charakterystycznego dla tych wyrobów. Matce Bożej Saletyńskiej mam zamiar poświęcić osobny post.


Medalik z Kongresu Eucharystycznego, niestety nie podano  w jakim mieście i w którym roku.
" W naszym kraju pierwszy diecezjalny kongres eucharystyczny odbył się w dn. 25-26 czerwca 1927 r. w Inowrocławiu, natomiast I Kongres Krajowy przeprowadzono w dn. 26-29 czerwca 1930 r. w Poznaniu. W okresie międzywojennym zorganizowano w Polsce prawie 60 kongresów diecezjalnych – ostatnie w 1937 r. w Lublinie, Płocku i Bydgoszczy."  (za liturgia.wiara.pl)


           Być może dotyczy I Kongresu Krajowego.

           Pozostałe medaliki pochodzą z II połowy XX w.


sobota, 15 lipca 2017

KOLEJNY MEDALIK ŚW. KINGI.



          A właściwie jeszcze wówczas błogosławionej. Bo medalik pochodzi z końca XIX w. Niektórych zdziwi też na pewno napis na medaliku BŁ. KUNEGUNDO , a ja napisałam Kingi. Otóż poprawna forma tego imienia to Kunegunda, jest pochodzenia germańskiego i pochodzi od słów kuni – szlachetnie urodzona oraz gund walka. Kinga jest węgierskim zdrobnieniem tego imienia, które zachowało się w języku polskim. Oprócz naszej św. Kingi, jest jeszcze druga święta tego imienia, Kunegunda Luksemburska, żona cesarza Henryka II.
           Awers medalika przedstawia ołtarz w kaplicy św. Kingi i napis BŁ. KUNEGINDO PATRONKO POLSKI M.S.Z.N. 
 
            Rewers - klasztor w Starym Sączu i napis PAMIĄTKA ZE STAREGO SĄCZA. 

 
           Medalik mogłam Wam udostępnić dzięki uprzejmości kolegi o nicku equus. Szkoda, że nadsyłając zdjęcia nie podajecie chociaż swojego imienia. Wszystkim, którzy przyczyniają się do powstawania kolejnych postów i identyfikacji medalików serdecznie dziękuję.

sobota, 8 lipca 2017

ARTYKUŁ O MEDALIKU ŚW. JANA NEPOMUCENA



      Witam wszystkich, którzy jeszcze tu zaglądają. Wybaczcie mi proszę, że tak dawno nie pisałam, ale przez liczne kłopoty zdrowotne i pracę zawodową straciłam jakoś serce do pisania o medalikach.
Nareszcie ukazał się mój artykuł o medaliku św. Jana Nepomucena z wykopalisk w Starogardzie Gdańskim. Rocznik Muzealny RYDWAN odebrałam w początku czerwca, ale nie miałam czasu, żeby wrzucić materiał na bloga. Obiecałam Wam jednak i wreszcie dotrzymuję słowa. Nie chciałam wrzucać skanów, bo mogłyby być nieczytelne, więc wrzucam tekst ze zdjęciami, jaki wysłałam do druku. 

 
Medalik św. Jana Nepomucena z wykopalisk w Starogardzie Gdańskim

       Do napisania tego artykułu zainspirowało mnie znalezienie medalika, w grobie nr 132, na terenie prac wykopaliskowych pod Galerię Neptun w Starogardzie Gdańskim. (fot.1)            

       Medalik był umiejscowiony obok czaszki tuż nad prawym ramieniem, uszko medalika uległo zniszczeniu, nie wiadomo czy przed włożeniem go do trumny, czy w efekcie korozji. Stan zachowania utrudniał identyfikację, dlatego pracownicy muzeum zwrócili się do mnie z prośbą o pomoc . (fot.2) 

      Sprawa nie była łatwa ze względu na postępy korozji i brak takiego medalika w najbardziej znanym polskim katalogu - Medale religijne odnoszące się do Kościoła Katolickiego, dr Teofila Rewolińskiego. Jednak środowisko kolekcjonerów nie pozostało obojętne na mój apel. Po kilku miesiącach odnaleziono prawie identyczny medalik. W tym miejscu chciałabym serdecznie podziękować kolegom: Łukaszowi Tuni, Robertowi Bauerowi oraz autorowi fotografii Danielowi Chlebusiowi za okazaną mi pomoc.
Do lat 90tych XX w. drobne dewocjonalia nie były obiektem zainteresowania polskich archeologów. Barbara Chudzińska, podaje kilka przyczyn tego faktu. Miedzy innymi są klasycznym przykładem zabytków z pogranicza zainteresowań kilku nauk ... z archeologicznej perspektywy są one stosunkowo młode. (Chudzińska 2008, s.287). Myślę, że była jeszcze jedna bardzo ważna w tamtym czasie przyczyna, ideologiczna.

Medaliki były i są, przede wszystkim, wyrazem wiary i duchowej przynależności do Chrystusa i Kościoła. Przez Kościół Katolicki uważane za sakramentalia , czyli widzialne, święte znaki. Nie można ich w żaden sposób uważać za talizmany, choć są osoby które właśnie tak je traktują. Na początku spróbujmy sprecyzować, co należy nazywać medalikiem religijnym. Medaliki zaliczamy do numizmatów, a w szczególności do działu medalierstwa .Jest to właściwe przyporządkowanie ze względu na technikę wykonania większości z nich. Były one bowiem wybijane, podobnie jak monety, lub odlewane z metalu: brązu, mosiądzu, cyny, miedzi, neusilber, aluminium, a nawet srebra i złota. Medalik religijny to przedmiot przedstawiający treści religijne, charakteryzujący się małymi rozmiarami, przystosowany do noszenia na szyi lub przywieszony do koronki (różańca). Obok wykonanych z metalu, bywają też namalowane na papierze, tkaninach , skórze, porcelanie, masie perłowej czy kości słoniowej, oprawione w metalowej ramce zwykle ze szkłem.

Medaliki mogą mieć formę krzyża, koła, owalu lub wieloboku. Zwykle są obustronne choć bywają też jednostronne. Istnieje prawdopodobieństwo, że wywodzą się one od łańcuszków z przywieszką jakie nosili w Rzymie niewolnicy. Na łańcuszku zawieszano im blaszkę z wyrytym imieniem właściciela, niewolnicy cesarscy często nosili medalion z wizerunkiem cesarza. Niektórzy chrześcijanie nawiązując do słów św. Pawła - jako niewolnicy Chrystusa (Ef 6.6) , nosili łańcuszki z oznakami symbolizującymi ich wiarę, a oznaczającymi przynależność do Chrystusa. Takie zawieszki znaleziono w katakumbach. (Ball 2005, s. 137)

Pierwowzorem dzisiejszych medalików były plakietki pielgrzymie rozpowszechnione w średniowieczu. Miały one jednak nieco inne przeznaczenie i znaczenie. Były to małych rozmiarów odlewy, zwykle ołowiane, przedstawiające treści religijne, najczęściej związane z sanktuarium, przeznaczone do naszycia na płaszczu
pielgrzymim, tak jak słynne muszle św. Jakuba. Były dowodem odbycia pielgrzymki lub wykonaniem innej pobożnej praktyki. Bliższe nieco, naszym medalikom były medale wybijane w sanktuariach i przywożone jako pamiątki. Także papieże od 1417 r. wybijali medale jubileuszowe, które w późniejszym czasie, w zmniejszonym rozmiarze i zaopatrzone
w uszko były noszone na szyi. Było to podyktowane odpustami, jakie wiązały się pośrednio lub bezpośrednio z noszeniem takiego medalu. (Ball 2005, s. 138).

Prawdziwy rozkwit w dziedzinie medalierstwa religijnego następuje w XVII i XVIII w. Związany jest zarówno z rozkwitem religijności w Kościele Katolickim po okresie reformacji, jak też udoskonaleniem technik wytwórczych. Medaliki emitowane były z przeróżnych okazji takich jak: jubileusze, pontyfikaty papieży, beatyfikacje i kanonizacje świętych, konsekracje świątyń, koronacje obrazów. Wiele bractw kościelnych i stowarzyszeń religijnych posiadało swoje medaliki lub krzyżyki, które je wyróżniały, a w wielu wypadkach, ich noszenie było specjalnym przywilejem nadawanym przez papieża. Medaliki i krzyżyki z tego okresu, występujące na terenie naszego kraju pochodzą w większości z Rzymu czyli Państwa Kościelnego. Produkowała je mennica papieska w Rzymie. Często u dołu medalika widnieje napis majuskułą ROMA . Znane też są medaliki z Wenecji, Neapolu czy Mediolanu. Sporo było importów z Austrii, Niemiec i Francji. Nie znaczy to, że nie było wcale rodzimej produkcji. Jednakże większość to wyroby odpustowe o małej wartości artystycznej i słabym technicznie wykonaniu. Dopiero rewolucja przemysłowa XIX w. sprawiła, że i na polskich ziemiach zaczęto produkować medaliki dobrej jakości. Wytwórcami byli przeważnie właściciele zakładów galanterii metalowej. Z produkcji medalików zasłynęły rodziny Munchajmerów, czy Bitschanów w Warszawie, a także Aleksander Magnus, Antoni Rykert i Wilhelm Lange. Wiele trudności nastręcza dzisiaj identyfikacja medalików. Źródło problemu tkwi przede wszystkim w różnorodności i wielkiej liczbie odmian. Najłatwiej przebiega identyfikacja, jeżeli na medaliku oprócz wizerunku są napisy. Jeśli są w języku polskim i są dobrze widoczne to bez trudu przeczytamy opis. Problem zaczyna się, gdy napisy są w obcym języku. Bardzo często spotykamy opisy w języku łacińskim, ale także francuskim, niemieckim czy hiszpańskim. Trudniej jest, jeśli zamiast słów są tylko pierwsze litery lub skróty. Niektóre są do dziś popularne inne niestety zapomniane. Do najczęściej występujących i najprostszych należy łacińskie O.P.N - ora pro nobis , co oznacza to samo polskie M.S.Z.N - módl się za nami. I tu pozwolę sobie przytoczyć anegdotkę; otóż pewna osoba, długo zastanawiając się co też może znaczyć ten skrót na medaliku z Matką Boską, wpadła na następujący pomysł „ Ministerstwo Spraw Zagranicznych Nieba”.
Jeśli nie ma napisów, są zatarte lub są tylko skróty, opieramy się na wiedzy dotyczącej ikonografii. Problemem jest to, że czasami wielu różnych świętych przedstawiano z tymi samymi lub podobnymi atrybutami. Medaliki znajdowane są nie tylko przez archeologów , ale także przypadkowo podczas prac polowych jako znaleziska powierzchniowe. Często są to medaliki uszkodzone, z odłamanym uszkiem. Wiele z nich ma też wtórnie przewiercone otwory, co wskazuje na to, że były one cenione przez właścicieli. Mogło to wypływać z racji statusu sakramentaliów. Jednak te, których z jakichś powodów nie chciano już nosić, by nie uległy profanacji, palono lub zakopywano pod krzyżami czy świętymi figurami, często też wkładano je do trumien lub wrzucano do jam grobowych. Zmarłym ofiarowywano je niezwykle rzadko. (Chudzińska 2008, s. 287) Z rozmów z mieszkańcami wsi w okolicach Starogardu Gdańskiego wiem, ze zwyczaj wkładania uszkodzonych dewocjonaliów do trumien jest praktykowany do dzisiaj.
Identyfikacja znalezionego przez archeologów medalika ze stanowiska 132, była utrudniona szczególnie ze względu na stan zachowania. Wpływ rozkładu zwłok na metale jest zgubny. Kwasy wchodząc w reakcje z metalami składowymi stopu wytrawiły częściowo litery i wizerunek. Jedynym sposobem było porównanie z egzemplarzem lepiej zachowanym.
Medalik porównawczy pochodzi ze znaleziska powierzchniowego, na polu w pobliżu miejscowości Wińsko, powiat wołowski, województwo dolnośląskie. Medalik wykonany jest ze stopu o dużej zawartości miedzi, średnica około 20mm. Medalik posiada tylko szczątkowe pozostałości uszka.
Awers: w okrągłym polu, zaznaczonym owalnymi perełkami poniżej rantu, przedstawia popiersie kobiece w chuście na głowie. Twarz z profilu zwrócona w lewo. Wokół, po lewej stronie głowy napis: S. MARIA, po prawej stronie MATER D*I (zatarta litera E oznaczyłam *). Święta Maria Matka Boża. U dołu popiersia zatarty napis przypuszczalnie taki sam jak na rewersie (data?) Czyżby MDCCXX rok 1720?
(fot.3)

Awers medalika starogardzkiego jest zniszczony zupełnie i nie można dokonać porównania. Natomiast wielkość jest podobna - 24 mm. Rewers: w okrągłym polu, zaznaczonym owalnymi perełkami poniżej rantu, przedstawia mężczyznę w półpostaci w nimbie z pięciu gwiazd (czwarta zniszczona), trzymającego w prawej ręce otwartą księgę, a w lewej palmę. Cała postać jest także obramowana gałązkami palmy , co sugeruje, że jest to męczennik. Wokół postaci napis od lewej : IOHANES , po prawej : NEPOMUC R, pod spodem nieco przesunięty w prawo nieczytelny napis podobnie wyglądający jak na awersie. Czyli, że postać na medaliku to Jan Nepomucen. Charakterystyczny jest tutaj brak litery S.
(fot4)

Na tej podstawie można wysnuć wniosek, że medalik pochodzi sprzed 1721 r. tj. beatyfikacji Jana Nepomucena. Inaczej byłby z pewnością oznaczony literą B lub S. Pozwalają one na ustalenie dat granicznych. Drugą cechą pozwalającą na takie wnioski jest perełkowanie, które datuje się na koniec XVII i początek XVIII w. Porównanie. Medalik starogardzki różni się od wińskiego aureolą. Na tym medaliku nie ma pięciu gwiazd tylko nimb kolisty. Reszta wizerunku posiada te same cechy. Niestety pierwotnie trudno było ustalić identyfikację, ponieważ większości liter została zatarta. Znając medalik z Wińska łatwo możemy pewne litery zidentyfikować. Nie mamy więc wątpliwości, że rewers przedstawia św. Jana Nepomucena.
Św. Jan Nepomucen był Czechem i jest patronem tego kraju. Skąd wizerunek tego świętego na Kociewiu? Związki kultu Jana Nepomucena z Polską datuje się od późnego średniowiecza poprzez piastowski Śląsk. Ponadto w XVIII w. Zakon OO. Jezuitów propagował tego świętego, jako szczególnego patrona zarówno spowiedników , jak i penitentów. To patron szczerej spowiedzi i dochowania tajemnicy spowiedzi. Jest też patronem mostów, budowniczych mostów i szczególnym obrońcą przed powodzią. Najczęstszymi atrybutami świętego w ikonografii są: palma męczeńska, biret, książka, krzyż w ręce, most, wieniec z pięciu gwiazd. Przykładami kultu św. Jana Nepomucena w okolicach Starogardu Gdańskiego są: kościół pod wezwaniem św. Jana Nepomucena w Godziszewie, figury tegoż świętego w Gołębiewie Średnim i w Nowym Wiecu .

Bibliografia

1999, Biblia Tysiąclecia, Poznań

Ball A.,
2005, Katolickie sakramentalia , Gdańsk

Chudzińska B.,
2008, Archeolog o medalikach, Alma Mater UJ, nr 99, s. 287-290.

Notka biograficzna.

Teresa Aleksandrowicz – ur. w 1958 r. w Elblągu, od 1989 r. mieszkanka Kociewia. Absolwentka Wydziału Teologicznego, Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Kolekcjonerka medalików religijnych. Prowadzi bloga http://wkregusakrum.blogspot.com/

Spis fotografii
1. Fotografia grobu nr 132, Pracownia Badań Archeologicznych Dantiscum, R. Krzywdziński.
2. Fotografia medalika starogardzkiego, fot. A. Iwanowski
3. Fotografia awersu medalika wińskiego, fot. D. Chlebuś
4. Fotografia rewersu medalika wińskiego, fot. D. Chlebuś.


niedziela, 10 stycznia 2016

MINI MEDALIKI

            Witam wszystkich w Nowym Roku i życzę wszelkiej pomyślności. Powoli wracam do zdrowia (mam nadzieję) i myślę, że częściej będę zamieszczać posty. 
                   Dziś taka ciekawostka.



         Jakiś czas temu otrzymałam zapytanie dotyczące bardzo małego medalika, miał około 1cm i był jednostronnie wybity, metalowy.
         Obok medalików kolekcjonuję także lalki i to hobby, o dziwo, przyniosło rozwiązanie zagadki. Trafiły do mnie lalki z Portugalii, w strojach ludowych. Lalki niewielkich rozmiarów. Jedna około 18 cm, druga 25. Obie lalki były wyposażone w łańcuszki. Jeden z medalikiem, drugi z krzyżykiem. Uznano, że te dewocjonalia są nieodłącznym elementem ludowego stroju. Choć obydwie lalki są wykonane ze sztucznego tworzywa, to krzyżyk i medalik są jak najbardziej prawdziwe – metalowe. Doszłam do wniosku, że także drugi krzyżyk  wielkości 1,5 cm , będący w moim posiadaniu musiał należeć do lalki.
         Medalik wykonany jest bardzo realistycznie z napisem NS DE NAZARET czyli Nasza Pani z Nazaret, choć ma zaledwie 1 cm wysokości.



wtorek, 17 listopada 2015

KALWARIA PIEKARSKA



Od kolegi Szukacza dostałam zdjęcie ciekawego medalika. Upamiętnia on poświęcenie Kalwarii w sanktuarium Matki Boskiej Piekarskiej w Piekarach Śląskich.
Pomysłodawcą Kalwarii był proboszcz Bernard Prukop – polski ksiądz katolicki i działacz społeczny. Niestety zawirowania polityczne sprawiły, że rozpoczętego przedsięwzięcia nie mógł ukończyć. Zmarł w 1882 r. Dzieło doczekało się kontynuacji dopiero w 1887 r., a ukończono je w 1895. Do poświęcenia nie doszło z powodu ciężkiej choroby i śmierci kolejnego proboszcza Leopolda Nerlicha. Dopiero w czerwcu 1896 r. kardynał Georg Kopp (na medaliku CARD  KOPP) dokonał konsekracji obiektu kultu religijnego.


Kalwaria piekarska składa się z:
  • kaplicy Świętego Rafała Archanioła, patrona pielgrzymów i podróżnych, znajdującej się na przyległym do kościoła farnego Rajskim Placu, przy której zaczyna się nabożeństwo kalwaryjskie
  • stacji "drogi pojmania", upamiętniających wydarzenia sprzed osądzenia Chrystusa
  • stacji "drogi krzyżowej"
  • kościoła kalwaryjskiego, na którego fasadzie umieszczone są stacje XI, XII i XIII drogi krzyżowej
  • kilku dodatkowych kaplic, niezwiązanych z programem pasyjnym (np. kaplica św. Szczepana, kaplica Znalezienia Krzyża czyli św. Heleny, Grób Matki Boskiej)
  • 15 kaplic różańcowych, przylegających do muru okalającego założenie
(za Wikipedia)

Kalwaria jest celem licznych pielgrzymek.

Są uzupełnienia do postów o MB Stanisławowskiej i Dzieciątku Koletańskim, dzięki koledze Szukaczowi.

piątek, 2 stycznia 2015

METODY WYTWARZANIA MEDALIKÓW


       Dziś kilka zdań o powstawaniu medalików od najdawniejszych czasów do współczesności. 
          Rodzaj użytego materiału oraz technika wykonania są szczególnie pomocne przy datowaniu medalików bez napisów.  Początków  medalierstwa możemy dopatrywać się już w starożytnej Grecji i Rzymie, gdzie wykonywano medaliony portretowe, a nawet w biciu pamiątkowych monet. Rzymskie monety z portretami cesarzy, często wtórnie (po przewierceniu otworu) służyły jako ozdoby – medaliony. Jednak ojczyzną prawdziwego medalierstwa jest renesansowa Italia. Za twórcę zaś uważa się Antonio Pisano, który żył w pierwszej połowie XV w. Pisano posługiwał się metodą odlewu z formy używając brązu jako podstawowego materiału.   Brąz otrzymywano topiąc miedź i cynę  w tyglach glinianych, a następnie wlewano do form odlewniczych, wykonywanych z gliny lub kamienia.   
Odlewanie brązu Fot: Analityk 2005 - zdjęcie znalezione w Google
 
Podstawową metodą uzyskiwania odlewów z brązu, od najdawniejszych czasów jest technika na wosk tracony. Metodę tę znano od epoki brązu. Udoskonalona została przez Greków w VI w. p.n.e. Stosuje się ją praktycznie do dziś. Nie wymaga zaawansowanej technologii, a  zapewnia wysoką jakość uzyskiwanych odlewów, nawet tych o skomplikowanych wzorach. Dlatego używana jest też w jubilerstwie.
Zasada uzyskiwania wyrobu jest następująca. W bryle wosku cyzeluje się przedmiot, np. medalik. 
 
średniowieczna forma do odlewania wosku , Anglia.
Następnie zalewa się masą formierską, dodając do modelu otwory: wlewowy i odpowietrzające. Następnie formę suszy się w wysokiej temperaturze. Podczas tego procesu wosk się rozpuszcza i „wytraca”, a forma zostaje pozbawiona wilgoci. Gdy forma jest sucha, a jest to konieczne, wlewa się metal o temperaturze ponad 700  stopni Celsjusza. Po  zupełnym ostygnięciu formę się rozbija.
Wiele przedmiotów odlanych w formach wymagało dodatkowej obróbki mechanicznej. Trzeba było usunąć  tzw. szwy odlewnicze, powstałe w trakcie odlewania albo pogłębić wątki zdobnicze.  Nierówności  i szwy usuwano  przy pomocy kamiennych osełek szlifierskich.
Druga, nieco trudniejsza metoda polega na bezpośrednim odciskaniu modelu w glince formierskiej. Przy czym awers i rewers odciska się w osobnych kasetach, tak aby po złączeniu do siebie pasowały. Inaczej może dojść do przesunięć obu połówek względem siebie. Zaletą jest to, że nie trzeba rozbijać formy, a tylko ją rozkręcić.
Medalierstwo było początkowo sztuką  bardzo kosztowną. Medale wykonywali wysokiej klasy artyści na prywatne zamówienia królów, papieża, biskupów czy możnowładców. Rozkwit sztuki medalierskiej oraz udoskonalanie technik odlewniczych wpłynęło na obniżenie kosztów wytwarzania w następnych wiekach. Ceny zależały także od rodzaju materiału użytego do produkcji . W  drugiej połowie XVII wieku metody odlewnicze w medalierstwie zaczynają zanikać, a w XVIII w. obserwujemy zarówno istnienie medalików religijnych powstałych jeszcze metodą odlewu jak też coraz częściej bicia . Wśród metali obok złota, srebra czy brązu pojawiają się cyna, miedź. Zanika natomiast popularny w średniowieczu ołów.
W wieku XIX dzięki rozwojowi techniki mamy do czynienia już tylko z medalikami wybijanymi  podobnie jak monety.  Biciem nazywamy wykonanie egzemplarza poprzez odbitkę powstałą przez odciśnięcie stempla, formy negatywu lub płyty. Często też miejscem wykonania były mennice, a coraz częściej większe lub mniejsze zakłady galanterii metalowej. W tym czasie upowszechnia się też zwyczaj sygnowania medalików wytwarzanych masowo.

Matryca do wybijania medalików, muzeum w Czernej.

W końcówce XIX  i  w początkach XX w.,  jako materiał do wyrobu medalików, upowszechnia się aluminium. 
 
Zakonnik przy maszynie do produkcji medalików w Niepokalanowie.
Okazuje się on być bardzo przydatnym do tego typu wyrobów  i od początku wieku bicie medalików w mosiądzu i miedzi prawie zanika. Aluminium nie śniedzieje, nie brudzi, jest lekkie i łatwe w obróbce. Ładnie wygląda i jest kilkakrotnie tańsze niż srebro. Obok aluminium używa się też, choć rzadziej stopów cyny. Te medaliki z powodu koloru są najczęściej posrebrzane.

 Wszystkim czytelnikom bloga życzę Szczęśliwego Nowego Roku!

niedziela, 21 września 2014

REPRINT




         To chyba właściwa nazwa dla nowych medalików wybitych starą sztancą.  Wahałam się jak je nazwać, bo nie są to przecież podróbki, ale też nie oryginały.
         Kupiłam je na Jarmarku Cysterskim, który odbywa się w dniach 20-21 września br. w Pelplinie. Sprzedawca zapytany o nie powiedział, że kolega prosił go o ich sprzedanie i nic na temat ich pochodzenia nie wie. Są w stanie menniczym, odpada więc przechowanie wybitych medalików w jakimś pojemniku przez pięćdziesiąt czy siedemdziesiąt parę lat, aluminium by zmatowiało.
         Medalików jest dziewięć. Dzięki nim o wiele łatwiej będzie identyfikować stare medaliki. Dwa z nich ma niemieckie napisy, a jeden sygnaturę ale tak małą, że mam kłopot z odczytaniem.
św. Agnieszka, Niech Dziewica Maryja wraz ze swym Dzieciątkiem nam błogosławią.
Szkaplerz karmelitański
Matka trzykroć przedziwna i Ojciec Jakub Rem (Ruch Szensztacki)
św. Antoni Padewski i św. Franciszek z Asyżu
Matka Boska Bolesna i św. Gabriel
pamiątka z Betlejem
Medalik z kanonizacji 1954 r.
Medalik między 1939 a 1958
Medalik z sygnaturą. Medalik ma związek z koronką do krwawych łez Matki Najświętszej.
Sygnatura DEPOSE oznacza wzór zastrzeżony, na wyrobach Francuskich. 


sobota, 9 sierpnia 2014

SANKTUARIA KRESOWE - ŁUCK, WILNO



ŁUCK
Łuck na Ukrainie. Miasto nad rzeką Styr, dawna stolica Wołynia. Tu czczony był w kościele Dominikanów obraz Matki Boskiej Różańcowej. Obraz ten biskup B. Maciejowski dostał w darze od papieża Klemensa VIII. Obraz był koronowany w 1749 r. W 1794 r. w wielkim pożarze miasta kościół spłonął. Obraz jednak został uratowany i umieszczony  w jedynym ocalałym kościele Jezuitów. Niestety obraz spłonął w  następnym pożarze, w 1925 r.

Koronatka Matki Boskiej Łuckiej  1749 r.


WILNO
Ostra Brama
W kaplicy Ostrej Bramy w Wilnie czczony jest wizerunek  Matki Boskiej Miłosiernej, przedstawiający Maryję w półpostaci ze skrzyżowanymi rękami na piersiach. Namalowany na dębowych deskach w XVII w. obraz początkowo wisiał wprost na murze, tak jak poprzedni zmówiony przez Aleksandra Jagellończyka. Dopiero później znalazł się w kaplicy nad bramą, w 1671 r. otrzymał kute srebrne, pozłacane sukienki oraz aureolę o 42 promieniach oraz u dołu księżyc. Uroczysta koronacja odbyła się jednak dopiero w 1927 r. Z tej okazji wybito liczne medaliki, ale medaliki MB Ostrobramskiej były emitowane już o wiele wcześniej. Najwięcej znanych pochodzi z XIX w. Na rewersie często widzimy nieistniejącą już kapliczkę Jezusa Miłosiernego na Snipiszkach zniszczoną przez komunistów.




1. litery M.P M.O na pierwszym medaliku to skrót Najświętsza Panna Maria Ostrobramska, XIX w.


2. XIX/XX w.

3- 4. sygnowany, Paweł Bitschan.XIX w.


5.  srebro, sygnowany Aleksander Magnus XIX w.


6. srebro, sygnowany F.J? (nieznany rytownik), na rewersie AR 84 (Antoni Rykert?)  XIX w.



piątek, 8 sierpnia 2014

SANKTUARIA KRESOWE - BIAŁYNICZE, BERDYCZÓW



BIAŁYNICZE

Białynicze obecnie leżą na Białorusi, 46  km od Mogilewa. Historia sanktuarium związana jest z rodziną Sapiehów. Książę Lew Sapieha sprowadził do Białynicz karmelitów, zbudował klasztor i kościół. Wizerunek  Matki Boskiej Białynickiej  był czczony co najmniej od roku 1634. Jednakże, z powodu wojen w latach 1655-1770,  przechowywano go w twierdzy w Lachowiczach. Choć papież Benedykt XIV wyraził zgodę już w 1756 r. Z powodu wojny koronację trzeba było odłożyć do 1761 r.. Obraz powrócił w 1770 r.  do nowo wybudowanego kościoła w Białyniczach,  już jako obraz koronowany. Ale to nie koniec tułaczki cudownego obrazu . W 1832 r. władze carskie zamknęły klasztor karmelitów. Po Powstaniu Styczniowym, bojąc się represji, wierni ukryli oryginał, w kościele wieszając kopię. W 1876 r. kościół został przekazany cerkwi prawosławnej. Dalsze losy cudownego obrazu nie są znane.


                                                              Koronatka  z 1756 r.





BERDYCZÓW


XVIII w. u Rewolińskiego nr 24
Dziś Berdyczów leży na Ukrainie. Sanktuarium istnieje od 1626 r. Czczona jest tam kopia wizerunku  Matki Bożej Śnieżnej. Obraz koronowano w 1756 r. Ponowna koronacja po kradzieży koron miała miejsce sto lat później.


Korony podarowane przez Piusa IX nałożono w 1854 r., sygnowany IB ( Jan Bitschan)


                                        XIX w. Sygnowany P.B (Paweł Bitschan)
                                                                                                                                                                                                                                            
                                                                                                                                                                      
                                                                     XIX/XX w.